Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
23 Luty 2019, 01:53:34

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
  Witam Szanowne Mimochodki oraz wszystkich zaprzyjaźnionych częściowo zmimochodkowanych.  
   Strona główna   Pomoc Szukaj Chat Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Bieszczady, 27-29.10.2006.  (Przeczytany 1135 razy)
Asia
domator
*

Karma: +0/-0
Offline Offline

Wiadomości: 13



Zobacz profil
« : 01 Listopad 2006, 13:06:41 »

Witam Was cieplutko  Uśmiech

W ten weekend byliśmy z Kasią i Michałem w Bieszczadach i było cudownie. Pogodę mieliśmy wspaniałą - świeciło słońce i dopiero w niedzielę, gdy wracaliśmy z gór zaczęło padać, co nieco pokrzyżowało nam plany. A góry o tej porze roku są niesamowite - buki srebrne i niemal bezlistne, a te jesienne barwy... brak mi słów, by je opisać.

Jechaliśmy w nocy z czwartku na piątek pekaesem do Sanoka oraz Wetliny i stamtąd wyruszyliśmy. Pierwszego dnia szliśmy pasmem granicznym przez Wielką i Małą Rawkę do Bacówki Pod Małą Rawką. Szlak graniczny jest bardzo ładny, miejscami przechodzi się przez połoninki, z których rozpościerają się piękne widoki. Schronisko samo w sobie jest w porządku, ale nie mieliśmy szczęścia trafić na ludzi w klimacie, były za to dwie rozwrzeszczane wycieczki i magnetofon  :?
No i cennik jest przerażający - np. 15 zł za dwa naleśniki z jagodami :shock:    

W sobotę dotarliśmy stopem do Ustrzyk Górnych, gdzie postanowiliśmy spożyć w końcu upragnione naleśniki z jagodami w sensowniejszej cenie. Trafiliśmy zatem do knajpy U Lacha tudzież U rzeźbiarza. Polecamy Czarcie Żarcie z sosem czosnkowym (mniam). Lachu jest świetnym człowiekiem, żarcie dobre i w ogóle super atmosfera (z głośników płynie muzyka Starego Dobrego oraz folkowa, a w kącie stoi gitara) toteż zasiedzieliśmy sie tam trochę i w końcu nie weszlismy na Bukowe Berdo... Ale sądzę, że było warto. Gdy już zdołaliśmy opuścić karczmę, weszliśmy na Tarnicę czerwonym szlakiem (naturalnie przełęcz pod Tarnicą uświetniliśmy plakatem Gorców), a stamtąd zeszliśmy do Wołosatego. Stopem dojechaliśmy do Ustrzyk, mieliśmy jeszcze nadzieję dostać się do schroniska Koliba, ale było ciemno, zimno, samochody nie jeździły (a chyba nie ma nic trudniejszego, nad złapanie stopa na pustej drodze  :wink:  ), toteż wróciliśmy na nocleg do...

...Rzeźbierza  Chichot
I wcale nie żałowaliśmy. W knajpie czekała na nas prawdziwie zakapiorska impreza - wraz z autochtonami i grupką studentów próbowaliśmy tutejszej kuchni - pstrągów, smażonych pierożków i placka, kielonek po kielonku lała się wódka Chlibnyj Dar (nawiasem mówiąc my zapłaciliśmy jedynie za piwo i nocleg), Lachu grał na gitarze i mówił wiersze, rozmawialiśmy i śmialiśmy się - było genialnie. I co niektórzy mieli potem trudności w dostaniu się po schodach do pokoiku, w którym spaliśmy  :wink: , a o wschodzie słońca nad Połoniną Caryńską można było zapomnieć (zresztą i tak w niedzielę chmury przesłoniły niebo i padało).  

Koniec końców nadeszła niedziela, pogoda się zrypała, "przyszło wracać z gór, ku nizinom...".
Na stopa z Ustrzyk przez Przemyśl dojechaliśmy do Lublina.

Drugi raz w życiu byłam w Bieszczadach i juz jestem bezpowrotnie zakochana. Mam nadzieję, że zachęciłam was do odwiedzenia tych okolic  Uśmiech
Zapisane

Prawdziwy podróżnik nie ma ustalonych planów i nie skupia się na dotarciu.

Lao Tsu
katarzynka
obieżyświat
*****

Karma: +2/-2
Offline Offline

Wiadomości: 125



Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : 08 Listopad 2006, 12:06:22 »

Tym razem udało się nam znależć w Bieszczadach złotą jesień. A bylismy we czwórkę...Asiu zapomniałś o Juścienku...
Smażone pierogi, sos czosnkowy, pstrąg i czarcie żarcie do dziś mi się śnią po nocach...mniam... Niezły był też kefir, ktory Michał kupił w niedzielę rano... Mrugnięcie
Jazda stopem z Ustrzyk Górnych do Lublina w 6,5 godziny, złapanie osobówki na stopa w 6 osób (miły pan ze Straży Granicznej) i przejście 20 km w nowych butach bez jednego otarcia to jest coś...Uśmiech
Dobrze też wspominam naukę menueta na deszczu, w butach trekingowych, z plecakiem na plecach i przypiętymi do niego kijkami...
Zapisane

"Bo droga jest celem..."
Michał :o)
obieżyświat
*****

Karma: +3/-0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 205



Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : 08 Listopad 2006, 15:12:38 »

... wyglądało to dość interesująco Mrugnięcie - aż ludzie się patrzyli jak na ... takich co im świat Zbieszczadział Mrugnięcie

Bieszczady były Cudowne, trafiliśmy chyba na ostatni tak ładny prawdziwie jesienny weekend w tym roku.. Chichot

Impreza "U Lacha" - właściwie wszystko zostało już napisane Mrugnięcie  ale nieprawdą jest jakobym miał problemy z wchodzeniem po schodach ( to chyba Juścienek miał ) i z samego rana udał się na rozmowy z Wielkim Uchem. Jak Kasia zauważyła - swe pierwsze poranne kroki skierowałem do sklepu w celu zakupienia Kefirku dla dziewczyn  :wink:  :wink:

Dziekuję Kasi i Asi za tą wyprawę Chichot Było Normalnie Zakapiorsko i mmmm Chichot

Pozdrawiam Chichot
Michał



"... i wtedy w nas się zapala Wieczny Bieszczadzki Ogień.."
Zapisane

dę sobie drogą taką ...

gg. 7801283
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.4 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
// -->